Vives Vodevil

W ciągu minionych 12 miesięcy  obserwujemy w świecie płytek powrót do stylistyki pierwszej połowy XX wieku. Wraca moda na starą ceramikę, na cementowe płytki marokańskie. Powracają niewielkie formaty i dużo bieli i czerni. Nawiązania można zauważyć nawet w nazewnictwie kolekcji. Widać to wyraźnie również w serii Vodevil, produkowanej przez Ceramikę Vives.

Vodevil to część większego programu Maison Boheme, który fabryka prezentowała po raz pierwszy jesienią ubiegłego roku na targach Cersaie w Bolonii.

Maison Boheme

Wiodącym formatem serii jest 20x20 cm. To w nim są płytki podstawowe oraz większość dekoracji.

Bardzo oszczędna jest kolorystyka kolekcji. To co prawda 7 kolorów, ale dominują zgaszone barwy ziemi. Nawet kolor niebieski, który jest najbardziej ekstrawagancki w tym zestawieniu, jest spokojny. To bardziej tonacja dymu papierosowego, niż błękitnego hiszpańskiego nieba.

 

Dla tych, którzy znudzili się typowymi kwadratami, producent przygotował płytki ośmiokątne, które należy układać z łączącą je kostką.

 

Dekoracje

 

Najciekawszą częścią serii są dekoracje – różne w stylistyce i charakterze. Naszą uwagę zwróciły głównie dwie z nich.

Pierwsza – Fiore Gris – to patchwork różnych wzorów kwiatowych, przypominających secesyjne malarstwo – delikatne, stonowane.

 

Vodevil Flore Gris

 

Ich przeciwieństwem są ośmiokątne dekoracje Variette Sombra. To również zestaw różnych  elementów, ale zupełnie innych w odbiorze. Opierają się one na kontraście – na białym tle są nadrukowane niemal czarne wzory. Wyglądają one, jak narysowanie niedbale grubym pisakiem. Ktoś w pośpiechu postawił na białej kartce czarne linie i wzorki. O ile Fiore Gris wyglądają bardzo kobieco, Variette Sombra to element niemal męski.

 

 

Ale oczywiście cała kolekcja to nie tylko te dwa wzory dekoracji. Jest ich wiele więcej – zarówno malowanych pisakiem na białym tle, jak i bardziej tradycyjnych, nawiązujących do płytek sprzed niemal 100 lat. Łączy je jedno – wszystkie wyglądają tak, jakby zostały namalowane przez artystę grafika. Choć są produkowane maszynowo, można w nich znaleźć drobne niedociągnięcia, które mają w nas wywołać wrażenie, że wyszły spod ręki żywego człowieka. 

 

autor: mg